Pociąg pancerny pod Bobolicami
Dowodzony przez gen. por. Aleksandra Panfiłowa rosyjski 3 Korpus Pancerny Gwardii, od 24 lutego 1945 prowadził natarcie z rejonu Barkowa na Biały Bór z zadaniem jego zdobycia i dalszego natarcia w kierunku Bobolic i Polanowa, a następnie Koszalina i Sianowa. Biały Bór został zdobyty przez pododdziały 3 Korpusu Pancernego Gwardii rankiem 26 lutego 1945. Rosjanie obawiając się niemieckiego kontrataku od strony Miastka wydzielili część sił korpusu do obrony zdobytego miasta i od rana kontynuowali dalej natarcie w zaplanowanym kierunku na Bobolice i Polanów. Pododdziały 3 Korpusu otrzymały następujące zadania: 18 Brygada Pancerna Gwardii ruszyła z rejonu Drzonowa, drogą w kierunku na Stępień, 3 Brygada Pancerna Gwardii ruszyła poprzez Sępólno Wielkie na Drzewiany z zamiarem zajęcia Polanowa, tymczasem 313 Dywizja Piechoty i 19 Brygada Pancerna Gwardii otrzymały zadanie osłony tyłów nacierających pododdziałów. W tym celu zajęły pozycje obronne od Białego Boru do Jeziora Bobiencińskiego Wielkiego, wzdłuż porzuconej przez wystraszone pancernym rajdem na swoich tyłach jednostki niemieckie.
![]() | |
|
Wróćmy jednak do 3 Brygady Pancernej Gwardii, prowadzącej od rana 26 lutego natarcie na prawej flance. Mniej więcej koło południa, zgodnie z planem ataku, dowodzona przez majora Sorokina brygada wjechała do Drzewian. Tam natknęła się na niemiecki pociąg pancerny Nr 77 z którym nawiązano walkę. Wobec przewagi liczebnej Rosjan, załoga pociągu podjęła próbę wycofania się trasą kolejową w kierunku Bobolic. Bez skutku. Pociąg został zniszczony, zginęła znaczna część załogi wraz z dowódcą. Tymczasem rosyjska 3 Brygada Pancerna Gwardii kontynuowała rajd zdobywając do wieczora Żydowo. Równocześnie, tego samego dnia, 18 Brygada Pancerna Gwardii zajęła Bobolice. W związku z opanowaniem pozycji znacznie wysuniętych w porównaniu do innych rosyjskich jednostek, pododdziały 3 Korpusu Pancernego Gwardii otrzymały rozkaz czasowego przejścia do obrony w rejonie Bobolice-Żydowo-Biały Bór.
Pociąg pancerny Nr 77
Uzbrojenie pociągu można określić na podstawie przewidzianego dla typu Panzerzug BP-44 wyposażenia. Nie ma jednak pewności, czy wszystkie przewidziane etatem wagony znajdowały się w jego składzie. W końcowej fazie wojny wiele pociągów nie było w pełni wyposażonych, znane sa na przykład sytuacje, że etatowe wagony z armatami przeciwpancernymi, zastępowano zepsutymi czołgami PzKpfw.IV, ustawionymi na prowizorycznie opancerzonych platformach kolejowych. Jak było w przypadku pociągu Nr 77? Zakładając, że był on stosunkowo nowy, można przyjąć, że był dobrze skompletowany.
![]() | |
|
W centrum składu pociągu znajdowała się zawsze opancerzona lokomotywa z tendrem. Stosowano parowozy typu BR93, BR57 lub BR52 (PanzerlokomotiveBeureiche). Po obu jej stronach rozmieszczone były w sposób lustrzany, kolejno następujące wagony składu: wagon artyleryjski z wieżą, w której umieszczono haubice 10,5cm le. FH18/40; wagon dowodzenia z miejscem dla oddziału szturmowego piechoty; wagon artyleryjski z wieżą, w której umieszczono haubice 10,5cm i stanowiskiem plot z poczwórnie sprzężonymi działkami 20mm; wagon transportowy dla lekkiego czołgu rozpoznawczego (przeważnie były to czołgi typu PzKpfw38(t)); wagon przeciwpancerny wyposażony w wieżę od czołgu PzkpfwIV z armatą 75mm. Niekiedy na początku składu dołączano wagon platformę, na której można było przewozić dodatkowy osprzęt do naprawy torów lub montować stanowiska ciężkich karabinów maszynowych (ckm). Dodatkowo pociąg posiadał dwie drezyny pancerne PzSpWg P204(f), przerobione ze zdobycznych francuskich samochodów pancernych Panhard 178, każda uzbrojona w działko 25mm i ckm. Ich zadaniem było poruszanie się zawsze po obu końcach składu i rozpoznawanie trasy przejazdu. Jak wspomniałem, wagony były zdublowane i rozmieszczone w sposób lustrzany po obu stronach parowozu.
Łącznie, uzbrojenie pociągu pancernego typu BP-44 było nastepujące: 4 haubice 10,5cm le. FH18/40, 2 działa ppanc 75mm KwK L/48, 2 poczwórnie sprzężone działka przeciwlotnicze kal.20mm, 2 moździeże 80mm, około 17 ckm, jeden miotacz ognia oraz broń osobista załogi, z której można było prowadzić ostrzał przez strzelnice wagonów. Dodatkowym wzmocnieniem było posiadane przez pociąg pojazdy rozpoznawcze, czyli wspomniane wyżej 2 drezyny i 2 lekkie czołgi rozpoznawcze. Poza składem bojowym, każdy pociąg pancerny miał też drugi skład transportowy, nie biorący udziału w walkach. Znajdowały się w nim wagony mieszkalne oraz wagony towarowe do przewozu amunicji i zapasowego wyposażenia. Załoga pociągu pancernego, powinna liczyć według etatu 143 żołnierzy, z czego 46 w składzie plutonu szturmowego.
Relacja Bronisława Malinowskiego i nowe ustalenia
Kiedy w 2005 roku napisałem pierwszą część artykułu "Pociąg Pancerny pod Bobolicami", brakowało mi wciąż dokładniejszych informacji dotyczących wydarzeń, które doprowadziły do jego zniszczenia. Zdecydowałem się umieścić artykuł na swojej stronie internetowej, mając nadzieję na odzew ze strony kogoś, kto może posiadać na ten temat informacje. Jak się okazało, postąpiłem słusznie, bowiem artykuł przeczytał pan Bronisław Malinowski, który na stronie internetowej MGOK z Bobolic, w nawiązaniu do mojego opracowania, umieścił bardzo ciekawe uzupełnienie, zawierające szereg szczegółów dotyczących ostatniego dnia walki pociągu pancernego Nr 77. Na podstawie tych informacji, jak i zgromadzonych w innych źródłach danych, powstała druga część artykułu.
![]() |
![]() |
|
|
Pociąg pancerny Nr 77 (FpNr01451), zaliczany do typu BP-44 sformowali Niemcy w miejscowości Milovice w okupowanych Czechach. Przekazano go wojsku 1 maja 1944 roku, jednak gotowość bojową uzyskał dopiero 19 stycznia 1945 roku, kiedy to został włączony do Panzerzug-Kampfgruppe-Weichsel (Grupa Bojowa Pociągów Pancernych Wisła) dowodzonej przez Reggimentsstab Nr 2 na której czele stał Oberstlt. Von Tückheim. Jednostka ta została włączona w skład Grupy Armii "Wisła" odpowiedzialnej za obronę Pomorza.
2 lutego 1945 pociąg pancerny Nr 77 przebazowano do Stargardu Szczecińskiego. W dniu 8 lutego 1945 bezskutecznie próbował powstrzymać rosyjskie czołgi w rejonie stacji Warnice-Dębica położonej kilkanaście kilometrów na południowy-zachód od Stargardu Szczecińskiego. Dzień później stoczył walkę koło położonej kilka kilometrów dalej miejscowości Obryta. W związku z rozpoczętym 24 lutego 1945 przez rosyjski 3 Korpusu Pancerny Gwardii gwałtownym uderzeniem w kierunku na Koszalin, zaistniało ryzyko rozbicia niemieckiej Grupy Armii "Wisła" na dwie części. Dlatego też jej dowództwo zaczęło pośpiesznie ściągać w rejon radzieckiego ataku dostępne odwody.
Panzerzug 77 przybywa do Bobolic
25 lutego w ramach tych działań na linii kolejowej Grzmiąca-Polanów pojawił się pociąg pancerny Nr 77 z zadaniem powstrzymywania natarcia jednostek rosyjskich wchodzących w skład 3 Korpusu Pancernego Gwardii.
Pociąg przyjechał na stację kolejową w Bobolicach prawdopodobnie w nocy z 25 na 26 lutego 1945. Na pewno przed południem 26 lutego był już tam widziany. Rosyjskie natarcie w tym rejonie zaskoczyło lokalne władze Bobolic, które skupiały się przede wszystkim na ewakuacji ludności cywilnej i nie zdążyły przygotować konkretnych pozycji obronnych. Zasadniczo jedynym umocnieniem obronnym jakie stało na przeszkodzie nadciągających od południa rosyjskim jednostkom pancernym, była wykonana pośpiesznie przed południem 26 lutego zapora przeciwczołgowa na drodze wylotowej z Bobolic na Biały Bór (mapa: Z-1). Zlokalizowano ją ok. 3 km przed wjazdem do Bobolic za mostem na rzece Chociel, na wysokości drogi do Opatówka. W Bobolicach nie było wartościowych jednostek bojowych, obroną zająć miał się głównie miejscowy Volkssturm. Dodatkowo w południe około godziny 12.00 przybył do miasta dwoma ciężarówkami oddział 60 niemieckich żołnierzy, którzy za przejazdem kolejowym zniszczyli ciężarówkę, tarasując w ten sposób drogę.
Najistotniejszym wzmocnieniem szczupłych sił obrońców miał jednak stanowić pociąg pancerny, uzbrojony w haubice, działa przeciwpancerne, automatyczne działka przeciwlotnicze, moździerze, ciężkie karabiny maszynowe, miotacz ognia oraz - prawdopodobnie - dwie drezyny pancerne i dwa lekkie czołgi rozpoznawcze.
Walki wokół Bobolic
Na Rosjan nie trzeba było długo czekać. Około 12.30 pojazdy pancerne z 18 Brygady Pancernej Gwardii jadące drogą z Białego Boru minęły miejscowość Porost i zbliżyły się do zapory przeciwczołgowej w okolicy mostu na Chocieli, odgradzającej drogę do Bobolic (mapka: Z-1). Był to najlepszy moment do powstrzymania próbujących sforsować zaporę Rosjan. Ze stacji w Bobolicach wyjechał pociąg pancerny Nr 77, przejechał przejazd kolejowy na drodze z Bobolic do Białego Boru i zajął pozycję na nasypie kolejowym przegradzającym dolinę rzeki Chocieli, na wysokości dawnej fabryki koców. Punkt ten zapewniał dobrą widoczność na dystansie kilku kilometrów i niezłe pole do ostrzału drogi w rejonie zapory przeciwczołgowej (mapka: P-1).
![]() | |
|
Bezpośrednimi świadkami starcia byli, niemiecki nauczyciel historii Herbert Hack i polski robotnik przymusowy Bernard Górski, który wracał końmi z Bobolic do Opatówka, gdzie pracował. Jak wspominają świadkowie, ze wspomnianej pozycji (mapka: P-1) artyleria pociągu oddała kilka salw w kierunku Rosjan, po czym pociąg wycofał się ponownie na stację, znikając z pola widzenia rosyjskim czołgistom, zanim ci zdołali się otrząsnąć z zaskoczenia i celnie wstrzelać. Dalszy pojedynek artyleryjski był zbyt ryzykowny wobec przewagi Rosjan i braku istotnego wsparcia dla załogi pociągu ze strony obrońców. W wyniku tej 15 minutowej wymiany ognia przy zaporze przeciwczołgowej, zniszczono prawdopodobnie 7 rosyjskich pojazdów pancernych. Liczby zabitych żołnierzy nie ustalono. Akcja ta na pewien czas zniechęciła atakujących Rosjan do dalszych działań.
Tymczasem pociąg Nr 77 minął stację w Bobolicach i pojechał dalej trasą w kierunku Drzewian (na Polanów). Prawdopodobnie celem dalszego działania miało być opóźnienie natarcia czołgów radzieckich z 3 Brygady Pancernej Gwardii, dowodzonej przez majora Sorokina, która atakując z kierunku Sępólna Wielkiego, około południa dotarła już do miejscowości Drzewiany, położonej około 9 km na północny-wschód od Bobolic.
Rosyjski dowódca po zajęciu Drzewian wysłał trzy czołgi na rozpoznanie terenu do oddalonej o około kilometr miejscowości Stare Borne (niem. Hohenborn). W odległości ok. 300 metrów na północny-zachód od tej miejscowości przebiegała trasa kolejowa Bobolice-Drzewiany-Polanów, zaś równolegle do niej droga.
W Starym Bornem (niem. Hohenborn) rosyjski patrol natknął się na belgijskich jeńców wojennych, oddelegowanych do pracy w tamtejszym majątku ze Stalagu II B Hammerstein. Spotkanie z Rosjanami wspomina w swym pamiętniku jeden z nich, Albert Leblanc: "Żołnierz Gespard znający nieco język rosyjski zobowiązał się poinformować Rosjan o naszym pobycie w obozie. Po kilku minutach czołg zatrzymał się i we włazie pojawił się rosyjski żołnierz. Gespard przedstawił naszą sytuację w obozie. Trzej Rosjanie opuścili czołg ... dotarli na teren gospodarstwa. Wyjaśnili nam iż musimy opuścić obóz, gdyż Niemcy prawdopodobnie przeprowadzą przeciwnatarcie. Równolegle do drogi, którą szliśmy, biegły tory kolejowe łączące Bobolice z Polanowem ... Nagle na torach pojawił się pociąg pancerny z Bobolic, zatrzymał się i natychmiast rozpoczęła się walka z trzema rosyjskimi czołgami. Wskoczyliśmy do przysypanego śniegiem przydrożnego rowu. Leżeliśmy około 20 minut cudem unikneliśmy śmierci od karabinów maszynowych..."
Po krótkiej wymianie ognia z trzema czołgami (mapka: P-2), pociąg ruszył w kierunku Bobolic. Minął stację kolejową w Drzewianach i po przejechaniu odległości około kilometra, został skutecznie ostrzelany przez Rosjan i unieruchomiony (mapka: P-3). Dokonały tego najprawdopodobniej rosyjskie czołgi i artyleria z 3 Brygady Pancernej Gwardii, która zajęła Drzewiany. Rozmieszczono je na stanowiskach ogniowych wzdłuż toru, w oczekiwaniu na przejazd pociągu. Jak się okazało, zasadzka była udana.
Zniszczenie pociągu pancernego
Jak ustalił pan Bronisław Malinowski, wyglądało to następująco. Pociąg został skutecznie ostrzelany przez rosyjski czołg, ukryty obok obory gospodarstwa leżącego po południowej stronie drogi z Drzewian do Bobolic (mapka: P-4). Pociski uszkodziły lewą boczną osłonę lokomotywy i jej koła, uniemożliwiając jazdę. Pociąg został unieruchomiony i zniszczony (mapka: P-3), strona rosyjska utraciła w walce czołg atakujący ze stanowiska obok obory oraz obsadę karabinu maszynowego na stacji kolejowej w Drzewianach. Ustalenia te na podstawie własnych oględzin poczynił pan Bronisław Malinowski, który wiosną 1947 roku, już po zdjęciu przez Rosjan toru kolejowego oglądał teren walki, widział wraki pociągu i czołgu, które stały w miejscu zniszczenia jeszcze kilka lat po wojnie, następnie zostały pocięte na złom. Zaraz po wojnie na poboczu nasypu znajdowały się jeszcze dwie, prawdopodobnie pojedyncze, mogiły żołnierzy niemieckich, które obecnie trudno już znaleźć. Nie udało się natomiast ustalić panu B. Malinowskiemu jaki był dalszy przebieg tej walki od momentu unieruchomienia lokomotywy, jakiej broni i w jakiej ilości użyli w dalszej walce Rosjanie, oraz co się stało z resztą załogi pociągu.
Niewątpliwie po unieruchomieniu przez wspomniany czołg, artylerzyści pociągu skupili swój ogień na sprawcy uszkodzenia i zniszczyli go. W międzyczasie unieruchomiony pociąg, ze względu na duże wymiary i brak możliwości manewru, stał się łatwym celem dla rosyjskich czołgów i dział. Jeśli nawet nie znajdowały się one w momencie rozpoczęcia potyczki na odpowiednich do otwarcia ognia pozycjach strzeleckich, to unieruchomienie pociągu dało im czas na ich zajęcie i podciągnięcie ewentualnych posiłków. Wysoce prawdopodobne jest, że załoga pociągu zdając sobie sprawę ze swojego położenia zaczęła go opuszczać po uszkodzeniu lokomotywy.
Jak podają inne źródła Rosjanie do zniszczenia pociągu zaangażowali ok. 20 czołgów i 6 dział przeciwpancernych. Tak skoncentrowany ogień w kierunku nieruchomego i dużego celu jakim był skład pociągu szybko doprowadził do jego zniszczenia. W czasie walki dowódca pociągu i oficer piechoty zginęli, a reszta załogi (zgodnie z etatem powinna liczyć 143 osoby z czego 46 w plutonie szturmowym) poniosła znaczne straty i opuściła pociąg.
Prawdopodobnie jeden z wagonów z pociągu Nr 77 zniszczonego w okolicy Drzewian, trafił do późniejszego polskiego pociągu pancernego Nr 3 "Huragan" formowanego po wojnie. Był to wagon artyleryjski z haubicą 10,5cm i stanowiskiem plot (Flak) z poczwórnie sprzężonymi działkami 20mm. W związku z tym, że tory na trasie gdzie zniszczono pociąg Nr 77 został zdemontowane przez Rosjan latem 1945 i nigdy ich nie odbudowano, wątpliwe jest to czy ten wagon udało się w całości przetransportować. Być może więc w polskim pociągu użyto identycznego wagonu pochodzącego ze składu innego pociągu tego samego typu BP-44.
Czy na tym zakończą się ustalenia dotyczące losów pociągu Nr 77? Mam nadzieję, że nie. Wciąż jeszcze można by zadawać pytania i wskazywać nieścisłości. Być może ponownie pojawi się ktoś jeszcze, kto będzie wiedział coś więcej na ten temat i zechce się tą wiedzą podzielić. Jeśli tak się stanie, postaram się o tym napisać.
Jarosław Lemański
Bibliografia:
Jape E., Bublitz Ein Knotenpunkt in der Weltgeschichte, w: "Bublitzer Brief", Nr 379/1984, S. 2-4
Leblanc Albert, Stalag II B Hammerstein Arbeitskommando 914 Hohenborn. Wydane w Belgii w 1994.
Magnuski Janusz, Niemieckie pociągi pancerne BP-42/BP-44, w: "Nowa Technika Wojskowa" 1995 numery 3-4.
Malinowski Bronisław, W sprawie pociągu pancernego pod Bobolicami, w: (http://mgokbobolice.info/mgok/print.php?sid=32)
Miniewicz Janusz, Perzyk Bogusław, Wał Pomorski. Warszawa 1997.
Sawodny Wolfgang, Panzerzüge des Deutschen Reiches 1904-1945. Freiburg 1996.
Trojca Halina i Waldemar, Panzerzüge - Pociągi Pancerne, cz.1. Warszawa 1995.
Artykuł został pierwotnie opublikowany na stronie autorskiej Jarosława Lemańskiego (wspólnej z Przemysławem Bartosikiem) - Skrawki z historii - Centrum Pomorza.
Jarosław LEMAŃSKI - historyk, absolwent Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. W 2002 roku obronił w Instytucie Historii PAP w Słupsku tytuł magistra historii na podstawie pracy "Rozwój i zastosowanie samoczynnej i samopowtarzalnej długiej broni strzeleckiej wojsk lądowych w okresie II wojny światowej". Od 2002 roku członek i współzałożyciel Pomorskiego Klubu Eksploracji Umocnień z Miastka zajmującego się głównie badaniem północnej flanki Wału Pomorskiego. Od wielu lat hobbystycznie interesuje się historią wojskowości, zwłaszcza w XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju broni wojsk lądowych. Jest współautorem interesującej strony internetowej Skrawki z historii - Centrum Pomorza.
Po krótkiej wymianie ognia z trzema czołgami, pociąg ruszył w kierunku Bobolic. Minął stację kolejową w Drzewianach i po przejechaniu odległości około kilometra, został skutecznie ostrzelany przez Rosjan i unieruchomiony. Dokonały tego najprawdopodobniej rosyjskie czołgi i artyleria z 3 Brygady Pancernej Gwardii, która zajęła Drzewiany. Rozmieszczono je na stanowiskach ogniowych wzdłuż toru, w oczekiwaniu na przejazd pociągu. Jak się okazało, zasadzka była udana.
POCIĄGI PANCERNE WEHRMACHTU. W drugiej połowie lat trzydziestych kiedy to niemiecki Wehrmacht przechodził okres intensywnego rozwoju i rozbudowy technicznej, zwrócono szczególną uwagę na rozwój lotnictwa i wojsk pancernych. Pociągi pancerne uznano za broń przestarzałą mogącą pełnić co najwyżej rolę pomocniczą. Oceniano, że ze względu na przywiązanie do torów i znaczne rozmiary, pociągi pancerne są celem łatwym do zlokalizowania i zniszczenia przez lotnictwo i broń pancerną. Nie intensyfikowano prac nad rozwojem tego rodzaju broni, a już posiadane jej egzemplarze były przestarzałe i miały charakter wysoce improwizowany. O pięć dodatkowych pociągów pancernych Wehrmacht wzbogacił się tylko dzięki zajęciu Czechosłowacji. Dlatego też w przygotowanej na Polskę inwazji w 1939 roku wyznaczono im marginalną rolę. A jednak, ten archaiczny rodzaj broni przetrwał w uzbrojeniu aż do końca wojny i przeżyły nawet okres burzliwego rozwoju.
W ataku na Polskę w 1939 roku, Niemcy użyli tylko kilku starych pociągów pancernych, głównie w pierwszych zaskakujących atakach, jednak z miernym rezultatem. Zarówno atak pociągu pancernego Nr 3 na Chojnice jak i pociągu Nr 7 na most w Tczewie zakończyły się niepowodzeniem. Niemniej jednak wyciągając wnioski z walk dowództwo niemieckie było niemile zaskoczone sukcesami polskich pociągów pancernych, które właściwie użyte okazały się groźnym przeciwnikiem. Wyciągnięto z tego wnioski i przystąpiono do rozbudowy tego rodzaju broni. Zgromadzono i zaadoptowano dla potrzeb niemieckiej armii cały dostępny specjalistyczny tabor kolejowy z którego zaczęto formować pociągi pancerne. Wykorzystano pociągi pancerne zdobyte w Czechosłowacji, Polsce, Francji jak również w późniejszym okresie również Rosyjskie. Szczególnego znaczenia nabrały pociągi pancerne po rozpoczęciu wojny z Rosją. W związku z rozciągającymi się, w miarę postępów niemieckiej armii, liniami komunikacyjnymi, wyznaczono im szereg ważnych zadań. Miały one ochraniać trasy zaopatrzeniowe, zwalczać partyzantów, a także udzielać wsparcia wojskom walczącym na pierwszej linii frontu.
Jasne stało się iż liczba posiadanych pociągów pancernych była niewystarczająca. Konieczne stało się podjęcie produkcji nowych, spełniających wymogi ówczesnego pola walki konstrukcji. W celu ułatwienia ich produkcji i użytkowania, założono iż nowe panzerzugi będą miały ujednolicone i standardowe składy, wyposażone w seryjnie wytwarzane identyczne wagony. Pierwszy taki ujednolicony pociąg pancerny, oznaczony BP-42 przekazano wojsku 1 września 1942 roku i nadano mu kolejny numer 61. W kolejnych latach aż do listopada 1943 roku przekazano wojsku łącznie 12 takich pociągów oznaczonych kolejnymi numerami (od 61 do 72). Tymczasem sytuacja na froncie zmieniła się diametralnie zmuszając Niemców do defensywy i zmieniając zadania pociągów pancernych. Niemcy zwrócili uwagę na fakt, że bardzo często pociągi pancerne stają się łatwym łupem dla atakujących rosyjskich czołgów. Dlatego też zaplanowano i wdrożono do produkcji nowy typ pociągu pancernego BP-44. Był on w istocie zmodyfikowaną wersją poprzednika, wyposażoną w dwa dodatkowe wagony przystosowane do zwalczania czołgów. Dokonano tego poprzez zainstalowanie na nich wież od czołgów PzKpfw.IV wyposażonych w armaty ppanc 75mm. Pierwszy pociąg tego typu oznaczony nr 73 przekazano wojsku już w listopadzie 1943 roku. Do końca wojny Wehrmacht otrzymał łącznie co najmniej 11 pociągów tego typu, a budowy 2 dalszych prawdopodobnie nie ukończono. Wszystkie z małym wyjątkiem (Nr 99) otrzymały kolejne numery od 73 do 84. Większość pociągów pancernych (od numeru 61 do numeru 75) sformowano w Rembertowie, a później w związku z postępami wojsk rosyjskich przeniesiono pospiesznie ich formowanie do Milovic w Czechach (od numeru 76).
Kilka spośród opisywanych tu pociągów pancernych działało również pod koniec wojny na Pomorzu, a niektóre zostały tam zniszczone. Z takim to właśnie pociągiem pancernym typu BP-44 o numerze własnym 77 starli się Rosjanie w okolicy Bobolic. Pociąg ten przekazano wojsku 1 maja 1944 roku, gotowość bojową uzyskał 19 stycznia 1945 roku i został włączony do Panzerzug-Kampfgruppe-Weichsel (Grupa Bojowa Pociągów Pancernych Wisła) dowodzonej przez Reggimentsstab Nr 2 na której czele stał Oberstlt. von Tückheim. Grupa ta, jak wskazuje jej nazwa, miała działać w rejonie Grupy Armii Wisła na Pomorzu.
Obrazek: model wagonu pociągu pancernego typów BP-42/BP-44 z wieżą czołgu Panzer IV/H z armatą 7,5cm. Źródło: www.psyko68.deviantart.com
Podziel się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami na naszym Forum w dziale Historia Koszalina oraz Historia Pomorza. Jeśli znasz jakieś nieznane fakty lub ciekawostki, przekaż je nam wszystkim. Jeśli nie, włącz się do dyskusji, zaproponuj nowe tematy, zainteresuj się historię swojego miasta i regionu.